niedziela, 7 marca 2010

Tilda Motywator:)

 To Tilda dla wszystkich pozimowo okrągłych:)
 
Zajęła strategiczne miejsce. To tutaj robię się coraz większa i to wcale nie duchem...:)

 
  
  
  
 Myślałam, że jest trudna do uszycia ale zajęła mi mniej czasu niż poprzednie. No i wypychanie takich balasków było zdecydowanie łatwiejsze :P.

------------------------------------------------

 Dostałam wyróżnienie od  Bovary  . To moje pierwsze wyróżnienie, więc jest mi strasznie miło, tym bardziej, że obie uwielbiamy szydełkowe miśki. Dziękuję!

 
Nie wiem kiedy powinnam przekazać wyróżnienie kolejnym osobom! Jestem tu raptem półtora tygodnia, niech ktoś mnie oświeci.  Czy jak zrobię to za tydzień, to będzie nietakt?
 
----------------------------------

 Na razie przerwa w szyciu. Muszę chociaż dolać wody do akwarium, bo rybki nie będą miały w czym pływać:)




sobota, 6 marca 2010

Stado Tild:)

...bo trzy, to już małe stadko, nie? :)
A więc przedstawiam dwie nowe panny- Y i Z (bo pierwsza była X).
 
  
  
Miały tylko chwilkę żeby się pożegnać, bo ta w żółtej sukience prosto spod igły wywędrowała w świat. Tej pierwszej, w zielonej, jednak nie oddałam:). To w końcu moja pierworodna, za duży sentyment. 
 
I na koniec prezentacja torebek, przy których nieźle się bawiłam:)

 Moim Tildom jeszcze daleko od ideału ale sympatyczne są:) No i przez nie zarwałam ostatnio nocki... Mam w planach jeszcze jedną, tą grubaskę. Może zdążę dziś zacząć, bo jutro maszynę przejmuje mama:).

środa, 3 marca 2010

No i jest!

 Nie jest idealna ale jestem z niej dumna! Imienia nie zdążyłam nadać, bo przyszła właścicielka zabiera ją w sobotę. Chlip :(
 
  
Panna X ma śliczną tujebkę:)

 
...i zajefajny  kapelusik!

 

Płócienka na sukienki szyją się świetnie, natomiast materiał, który kupiłam na korpusy jest do niczego :/.

wtorek, 2 marca 2010

Tildomania jest baaaardzo zaraźliwa...

 

Oto dzisiejsze zakupy :P. Trzy kolory drobnej krateczki, trzy kolory falbanek, cieliste płócienko. Kupiłam jeszcze jakąś wąską tasiemkę z nadrukiem, malutkie guziczki i białe nici (te, które posiadałam nadają się do niczego). Wzięło mnie i już! A najlepsze jest to, że pokazałam wczoraj mamie na czym polega tildowanie. I ją też wzięło:). Dzień w pracy spędziła na guglowaniu w poszukiwaniu informacji o Tildach. W międzyczasie dzwoniła do mnie i zdawała relację, którą to lalkę będzie szyła... Najgorsze jest to, że mamy jedną maszynę... Wojna może być!

poniedziałek, 1 marca 2010

Pierwsza Tilda!

 Wczoraj miała znaleźć się tutaj instrukcja ale jakoś nie wyszło :P. Nie wytrzymałam (to przez Annaszę) i wzięłam się za szycie. Po prostu nie mogłam przeżyć, że Wy macie - a ja nie... Umiem szyć ale nie przepadam za tym więc zwykle efekty są eee...  Ale z królika jestem zadowolona:).  Końcówka - czyli doszycie uszu, założenie kapelutka sprawiło mi taką radochę, że warto było się pomęczyć. Najbardziej upierdliwe było wypychanie, tego nie polubię. No chyba, że jakaś litościwa dusza poradzi mi jak to zrobić sprawnie i bezboleśnie.
 

  

 Wieczór spędziłam na wertowaniu albumów netowych w poszukiwaniu Tild wszelakich. Życia mi nie starczy żeby to wszystko uszyć!!!